Witaj u mnie!
Witajcie!

Jak widzicie na blogu trwają prace i zmienia się szablon.
Miałam nie dodawać nowych wpisów, 
ale po wczorajszych zakupach nie mogłam się powstrzymać ;)

Także miejcie na uwadze, że na blogu jest remont, nie wszystko działa i wygląda tak jak powinno, ale to nie jest jeszcze efekt końcowy. Na to jeszcze pewnie poczekamy do końca tego tygodnia :) 

Tak apropo zabawek dla dzieci, kiedyś mi ktoś napisał czy my tylko kupujemy ładne zabawki. Staram się kupować ładne zabawki kiedy mam taką możliwość. Jeśli mam możliwość to kupuję drewniane, metalowe- te z klimatem i magiczne. Ale żyjemy w takich czasach, że plastiku nie da się ominąć, ale jak widać poniżej te plastikowe też mogą być ładne.

Faza na Peppę w naszym domu trwa w najlepsze. Maskotki, bajki, piżamki- faza w pełni.

I taki ładny zestaw SZKOŁA ze świnką Peppą i cała ekipą mamy od wczoraj u siebie w domu.
Do tego dochodzi jeszcze aparat fotograficzny. O mało nie padłam jak zobaczyłam Zośkę idącą z moim aparatem... 
to sprawiło, że już 10 minut później miała zamówiony swój :) hihi

Hej wszystkim!

Wiem. Będę dzisiaj do znudzenia. Pewnie macie już serdecznie dosyć tematu szkoły, przedszkola, pierwszego płaczu i innych tego typu podobnych historii, które sama już w tym tygodniu słyszałam 567 razy, a sama opowiadałam swoje doświadczenia i swoją historię 487 razy. 
Nie. 
Nie liczyłam ;)

Ale jeszcze Wam powiem moje wirtualne koleżanki 488 raz, jak się zaczęła nasza przedszkolna przygoda. Pierwsze dni dziewczyny za nami, chociaż na początku nie było, aż tak źle jak się spodziewałam po opowieściach innych mam, to sama byłam zaskoczona własną reakcją na zostawienie mojego największego skarba, tak na serio obcym jeszcze, ale godnym zaufania ludziom. Jeszcze w środku w przedszkolu jakoś się trzymałam, ale jak tylko wsiadłam do auta to polały się potoki łez i rozpaczy. 

Jak to????? 
Przecież dopiero co się urodziła...łeee dopiero co była w brzuchu. 
A teraz już dzielnie zaczyna iść przez ten świat, niekoniecznie uczepiona moich spodni czy spódnicy. Pozna inne dzieci, pozna innych ludzi. Matko jakie matki są głupie stworzenia. 
Ojej.
 Przepraszam jeśli Was obrażam. Jesteśmy wspaniałe, ale tak bardzo kochamy swoje dzieci, że czasem to aż do wariacji... To była wariacja to moje beczenie w aucie pod przedszkolem :))

Na szczęście tylko ten pierwszy dzień tak miałam. Nie martwcie się. Nie płakałam już później, byłam dzielna. Zosia jeszcze bardziej dzielna, bo dzisiaj mija drugi tydzień i wchodzi na salę bez żadnego zapłakania. Dzisiaj nawet jak tylko otwarły się drzwi pobiegła od razu do swojej Pani. To mi dało znak, że chyba musi być dla niej dobra i naprawdę fajna ta Pani Iza :))

Zostawiam Wam kilka zdjęć. Plecak naszego przedszkolaka, nowe buciki na jesienne spacery.





A jak tam u Was? Czy ktoś też w tym roku przeżywa to samo co my? 

Pozdrawiam Was ciepło!

Ooo... Peppa nam oczywiście bardzo pomaga. Każdego dnia chodzi z nami do przedszkola! 



Peppowe PA PA :)