Witaj u mnie!
Kiedy wprowadzaliśmy się do naszego mieszkania kilka lat temu, nie wiedziałam jeszcze, że tak bardzo pokocham gotowanie, pieczenie i że razem z Bartkiem stworzymy sklep internetowy z masą pięknej porcelany i ceramiki, której naprawdę bardzo trudno się oprzeć. Wymyśliłam sobię kuchnię w literę L, nie chciałam otwartych półek, ani przeszkleń w szafkach wiszących. Teraz wszystko zrobiłabym inaczej. Chociaż kocham moją kuchnię najmocniej i nadal bardzo mi się podoba, to wyciągnęłam z tej aktualnej kuchni pewną lekcję i w następnej bardziej zadbałabym o więcej miejsca na przechowywanie, o odpowiednie półki na których mogłabym pokazać wszystko to, czego nie chcę chować w szafkach, bo mi najzwyczajniej w świecie szkoda i lubię sobie spoglądać na te moje skorupy, podczas zmywania czy gotowania. Zadbałabym o to, żeby kuchnia była szyta na moją miarę. Ale wtedy tego nie wiedziałam, więc teraz jedyne co mogę zrobić, to ewentualnie coś do mojej kuchni dodać. I zrobiłam to ;)

Długo się zastanawiałam czy przypadkiem takiej wielkości mebel, nie zagraci tego wnętrza, ale już po złożeniu wiedziałam, że efekt jest lepszy od tego, którego sama się spodziewałam. A kiedy udało mi się już ułożyć wszystkie moje najbardziej ukochane, pastelowe graty za szybką, to tak tylko stałam i marzyłam. Cieszyłam się, że jest moja i uwagi mojego męża, że to zbędny wydatek był, wpuszczałam jednym, a wypuszczałam drugim uchem. Zresztą. Pomarudził chwilę i już jest spokój, a witryna jak stała tak stoi i cieszy, oj jak cieszy. BARDZO! ;) 


Dobrze, że jednak zdecydowałam się na witrynę, bo początkowo brałam pod uwagę zwykły biały regał. Ale jak widać na zdjęciu, mojego syna bardzo te wszystkie przedmioty interesują. Na szczęście mogę wszystko zamknąć i głowa spokojna :)


Zresztą... jego interesuje wszystko co jest w szafkach, na szafkach, na stole, nawet w kontakcie i tym jak smakuje ziemia w doniczce. Wszyscy chłopcy to takie łobuzy? 
Powiedźcie, że tak, bo czasem już brakuje cierpliwości :) 




Teraz mogę już ustawiać do woli i cieszyć się nią. Bo cieszę się bardzo. Jest to mebel, którego mi brakowało.


Uciekam teraz pakować zamówienia. Jeśli macie ochotę, dajcie znać w komentarzu, że tu jesteście, czytacie i oczywiście, czy Wam się podoba ta moja nowa witrynka :)

Miłego dnia!


Witryna - Ikea Hemnes
Zawartość- www.ahojhome.pl
Kalendarz - PORYSUNKI
... do Lusowa. I do Magicznego Domu Anity. Pamiętacie go z zeszłego roku? Jeśli nie, to koniecznie zajrzyjcie TUTAJ.


Wiedziałam już rok temu po powrocie do domu, że jeśli sobie zasłużę i dostanę zaproszenie jeszcze raz to skorzystam na 100%, choćby się waliło i paliło. Już i tak było mi przykro, że nie mogłam uczestniczyć w spotkaniu u Izy, ale mam nadzieję, że co się odwlecze to nie uciecze i uda mi się jeszcze kiedyś zobaczyć ten piękny dom w Starachowicach :)

Od mojego domu do Lusowa mam nieco ponad godzinkę drogi, więc nie pozostało nic innego jak wcześnie rano spakować bagaże i udać się w drogę. Pociągiem. Obładowana tobołami z formą do zapiekania Rice pod pachą i jedną walizką pełną ręczniczków kuchennych przeszłam się od pierwszego do ostatniego wagonu dochodząc do wniosku, że life is brutal i niestety nie ma ani jednego miejsca, żeby sobie wygodnie usiąść. Jakimś cudem dotarłam jednak do Poznania, skąd Anita zabrała nas do swojego domu. A na miejscu czekały już wspaniałe kobiety, blogujące, kochające pięknie mieszkać i pięknie żyć. Równe babki, z którymi mogłabym rozmawiać godzinami. Część z nich miałam już okazję poznać, część miałam przyjemność poznać w tym roku i jak zgodnie stwierdziłyśmy, to na oczy się nigdy nie wiedziałyśmy, ale nie było żadnej bariery pomiędzy nami. Wyglądało to tak, jakby dobre koleżanki, spotkały się po latach. Totalny luz i zero stresu ;)

Dziewczyny wykonały wcześniej kawał dobrej roboty. Przygotowały masę pysznego jedzenia, zaaranżowały różne kąciki: meksykański, marynistyczny i mój ulubiony miętowy, pod brzózką.

Sam dom Anity nie zmienił się bardzo. Wprowadziła kilka zmian, takich jak cegiełka w sypialni. No i pewnie przybyło jej trochę skorup w szafach (to wielka fanka pięknej ceramiki), chociaż akurat u niej ciężko zauważyć nowości, bo jest tego tyle, że można zwariować od patrzenia :)

Nasza koleżanka, która nie prowadzi bloga, ale za to ma bardzo fajny profil na instagramie @gaskawdomu, też z nami była. Zrobiła uwaga: domowe lody, domowy makaron i najlepszą jaką jadłam w życiu bezę Pavlova. Palce lizać! Apeluję ponownie.  Agnieszka! Załóż bloga i dziel się z nami swoimi przepisami!

Rozmawiałyśmy przy winie bardzo długo, śmiechu było co nie miara, każda dzieliła się swoim życiem, powiedziała coś o sobie. Bardzo lubię poznawać nowych ludzi. Naprawdę cieszę się, że internet daje mi taką szansę. Poznać osoby, które mają takie same zainteresowania jak ja. Które mają takie same pasje. Które rozumieją mnie kiedy mówię, że już bym w domu zmieniła to czy tamto. One mają tak samo hihi ;) Dziewczyny... gdzie ja bym Was znalazła na ulicy?  :)


Zobaczcie jakie smakołyki dziewczyny przygotowały. Ślinka mi cieknie od samego patrzenia...


Popisowe danie w wykonaniu Agnieszki. Domowy makaron. Zapragnęłam mieć przystawkę do makaronu do mojego Kitchen Aida. Taki makaron nie ma sobie równych. Palce lizać!


W niedzielę wybrałyśmy się do siedziby firmy Belldeco. Zostałyśmy tam bardzo miło przywitane, historia powstania firmy opowiedziana przez właścicielkę zmotywowała mnie do działania. Lubię takie przedsiębiorcze, pewne siebie kobiety. To było dla mnie bardzo inspirujące spotkanie.


I na koniec zbiorowe zdjęcie:


W spotkaniu wzięły udział:
Anita z Nitka Design (organizatorka)
Ola z Home On The Hill
Ilona z Pomidorki Koktaljlowe
Renata z Dogonić Własne Marzenia
Agnieszka z Różanej Ławeczki
Natalia z Waniliowy, Lawendowy, Biały
Emilia z So Shabby So Chic 
Iza z Domowy Zakątek 
Marta z Bosy Dom 
Marzena z Zapachu Lawendy 
Kasia Kasmatka
Agnieszka @gaskawdomu - posiada tylko instagram
oraz Ania, Ewa i Roma, które nie posiadają bloga ;) 

Dziękujemy również firmą, które pomogły Anicie w zorganizowaniu spotkania: Jucca, Emma Meble, House and More, Dm Garden, Belldeco oraz Dr. Oetker.

Bardzo się cieszę, że mogłam się z Wami zobaczyć dziewczyny. Liczę, że czeka mnie w życiu jeszcze niejedno takie spotkanie :)