Witaj u mnie!
Cudne wiosenne, pastelowe kadry Ewy z Minty House zachwycały mnie od zawsze. W tym sezonie postanowiliśmy przekazać jej pałeczkę, zaprosić do współpracy i efektem są te piękne zdjęcia, które możemy podziwiać w oczekiwaniu na wiosnę. Teraz kiedy je oglądam wiem, że to była bardzo dobra decyzja. Zresztą... zobaczcie same. Wiosna już tuż tuż!






Czekamy jeszcze na kilka typowo Wielkanocnych zdjęć.

Z powyższej sesji jestem bardzo zadowolona. 
O to nam chodziło :) 

Dziękujemy Ewa!

Do jutra (8.03.2016) do północy na hasło FAJNABABKA otrzymacie 10% rabatu na całe zamówienie w Ahojhome.pl. Promocja łączy się z innymi, nie dotyczy oświetlenia i małych mebli.
Miłego dnia fajne babki :) 
...zdjęć mieszkania. 
Niestety uszkodził się nam obiektyw, winny się nie znalazł, mam pewne podejrzenia, ale za rękę też nikogo nie złapałam ;)
 Wygląda na to, że spadł i po prostu przestał robić zdjęcia. 
Długo się zbierałam z zakupem nowego, ale ostatecznie upolowałam na olx taki sam jak poprzedni za śmieszne pieniądze, zadbany tak bardzo, że aż się zdziwiłam. 
Wygląda jak nowy, a nowy nie jest.

Dzisiaj rano w okazji posprzątanego mieszkania zrobiłam kilka zdjęć :) 








Jak widzicie zapraszam do domu coraz więcej koloru.
Przemalowałam krzesła w jadalni, jest jeszcze trzecie w kolorze różowym, ale w zależności od nastroju wymieniam sobie te kolory. Czasem są wszystkie trzy w kolorze, czasem tylko dwa, jeden Tripp Trapp i jeden a'la Tolix. Lubię zmiany i kolorowe krzesła pozwalają mi poszaleć :) 

Białe nakrycia sof też poszły w odstawkę. Wymieniłam je na te mięciutkie, beżowe. Pochodzą ze sklepu Soferia.pl. Białe pokrycia są ładne, podobają mi się szalenie cały czas, ale doprowadzało mnie do szału pranie ich co chwilę, żeby jakoś wyglądały...z dwójką dzieci nie jest tak kolorowo. A nie chcę pozostać w ich pamięci jako mama, która ciągle za nimi chodziła, szkoliła i poprawiała "żeby tylko kanapa nie była brudna...". Darowałam więc sobie piękne białe, planowałam je założyć na święta, ale chyba też sobie odpuszczę. Dlaczego? Mam wrażenie, że tkanina z której wykonane są pokrycia z Ikea szybko "zjada" plamy. Tzn. wyleje się sok, biegnę jak szalona po ścierkę i ... i plama i tak pozostaje. Po pierwsze na beżowym nie widać tak brudu jak na białym, po drugie tkanina z której wykonane są beżowe obicia nie zjada plam i daje mi chwilę na spacer do kuchni po ścierkę i przede wszystkich co zauważyli wszyscy nasi goście- beżowe pokrycia są milutkie. Ma się człowiek ochotę w nie w tulić i pozostać na sofie już na wieczność... 
szkoda, że się tak nie da :) hihi
Do białych pewnie jeszcze wrócę, bo cały czas baaaardzo mi się podobają, ale chwilowo idą na bok.

Pamiętacie, albo widzieliście może reklamę allegro z tym mieszkaniem i dziećmi?
Jeśli nie wiecie o czym mówię, możecie ją zobaczyć tutaj
(jeśli nie widzieliście to koniecznie zobaczcie, warto :) ) 

Po tej reklamie zmieniłam mój kod w mózgu dotyczący tego jak ma wyglądać NASZ dom.
Otóż do tej pory, zachwycona pięknymi zdjęciami z katalogów i gazet. Gdzie wszystko dosłownie, idealnie do siebie pasuje i nie ma na widoku żadnej rzeczy, która urwała się z choinki, wpadłam w tą spiralę i powiedziałam sobie JA TEŻ TAK CHCĘ MIESZKAĆ.

Ale po ponad dwóch latach takiego mieszkania "pod katalog" odechciało mi się tego.
Zobaczyłam głupią reklamę allegro, która wycisnęła ze mnie kilka łez, zadałam sobie pytanie:
"Co Ty robisz głupia babo? Twoja rodzina ma już dosyć. Mąż ma już dosyć jak wieczorem słyszy, nie przestawiaj ławy, nie przesuwaj pufy, ten plakat który Ci się podoba nie może wisieć w naszym domu, bo nie pasuje...Koniec z tym!".
Serio byłam męcząca.
Ale już nie jestem.

I dobrze mi z tym :) 
I tego samego życzę wszystkim, którzy pragną pięknie mieszkać.
Dom to nasza oaza.
To nasze miejsce.

Miłego dnia! 



---
Na zdjęciach:
plakat ze zwierzątkami - Follygraph
robot kuchenny Kitchen Aid Artisan 5 w kolorze ICE BLUE- madeinusa.com.pl
beżowe pokrycia - Soferia.pl
lampki na sznurze - Ahojhome.pl
półeczka z szufladkami- Ahojhome.pl
To był pomysł i tak zwana obiecywajka z początku tegorocznych wakacji.
Nie udało mi się zrobić tego w odpowiednim czasie, ale jak obiecywałam tak zrobiłam i w końcu udało się zrealizować ogrodową kuchenkę dla Zosi. 
Wiecie jak to jest kiedy człowiek wchodzi na pinteresta, wpisuje hasło DIY 
i wyświetla się cała lista fantastycznych projektów? 
Chciałabym zrobić chociaż 1% tego co tam zobaczyłam. 
Ale spokojnie, nie zamykam jeszcze bloga, 
może kiedyś to się uda. 
Póki co zrobiłam to o czym myślałam od kiedy pierwszy raz to zobaczyłam. 
Paleta, miska, troszkę gwoździ, dwie puszki farby, narzędzia. 4 godziny pracy 
i mamy bezcenną radość dziecka...

Jest to kolejny wpis przy współpracy z BOSCH i wkręceniwdom.com.pl



OGRODOWA KUCHENKA Z PALETY
DIY

Co potrzebujemy?
- starą paletę. Najlepiej niezbyt dużą.
- dwie deski lub po prostu druga paleta z której będziemy sobie wycinać potrzebne elementy.
Ja akurat wykorzystałam resztki próbek podłogi, które leżały na górce do wyrzucenia.
- kilka gwoździ
- dwa kątowniki
- farba, pędzel, korytko na farbę
- metalowa miseczka
- wyrzynarka
- szlifierka

Ja używałam wyrzynarki  PST 900PEL oraz szlifierki PSM 18 LI.



KROK 1
Paletę musimy dokładnie wyszlifować.
 Jeśli mają się nią bawić dzieci, to bardzo ważne, żeby wszelkie drzazgi zostały usunięte.

Na poniższych fotkach możecie zobaczyć efekt przed szlifowaniem i po.
 Jestem pod ogromnym wrażeniem tego narzędzia.
Szlifierka jest poręczna, a co za tym idzie bardzo praktyczna. 
Szybko szlifuje, cały pył wpada do pojemniczka, 
dzięki czemu nie robi bałaganu i jest mała, 
więc nie potrzebujemy wiele miejsca by ją przechowywać.

PRZED SZLIFOWANIEM



PO SZLIFOWANIU



KROK 2

Teraz wszystko zależy od tego jaki efekt końcowy chcemy uzyskać. Ja chciałam mieć mini blat roboczy ze zlewem (z miski). Musimy za pomocą wyrzynarki wyciąć sobie deseczkę tak, żeby pasowała z dwóch stron i łączyła się w całość, bez szczeliny. W tym momencie nie ma sensu, żebym pisała Wam dokładnie, bo każda paleta jest zupełnie inna, ma inne wymiary. 
Musicie tak jak ja, improwizować. 
Gimnastyka dla naszego mózgu :) 

Może poniższe zdjęcia pomogą Wam zrozumieć :) 



Tutaj musi się wszystko schodzić. Musimy przyciąć deseczki tak by je ze sobą spasować :) 


KROK 3

Kiedy już wszystko jest spasowane przychodzi moment na wycięcie dziurki pod nasz zlew. 
Najlepiej jak miseczka będzie miała na górze rancik, 
na którym zatrzyma się w otworze w naszym blacie. 
Musimy sobie przy pomocy cyrkla zmierzyć średnicę i delikatnie ją pomniejszyć, 
właśnie o ten rancik.



KROK 4

Kiedy już mamy wszystko wycięte i widzimy, że miseczka pasuje jak ulał to możemy na stałe zamontować nasz kuchenny blat roboczy. Przy pomocy gwoździ, w kilku miejscach. 
W miejscu gdzie jest nasz mini zlewik, 
dla pewności zamontowaliśmy blat przy użyciu kątowników.



KROK 5 

To ważne, żeby kuchenka była stabilna, dorobiłam nóżki
i przy okazji jeszcze jedną półeczkę na kuchenne akcesoria.


KROK 6

Teraz najprzyjemniejsza część czyli malowanie :) 
Postawiłam na odrobinę koloru. 
Dzieci przecież kochają kolory!
(ale najpierw na biało, żeby się kolor ładniej trzymał :) ) 


KROK 7 

Kiedy kuchenka jest już sucha, w miejscach gdzie chcemy powiesić kuchenne garneczki, 
patelki i łyżki wbijamy kilka gwoździ. Ustawiamy wszystkie potrzebne akcesoria i właściwie możemy już otwierać mini restaurację pod gołym niebem. 
Jestem pewna, że w tej kuchni powstanie w następne wakacje, albo jeszcze tej jesieni 
jak pogoda będzie łaskawa, wiele fantastycznych dań! 
Oczywiście dań na niby :) 

EFEKT KOŃCOWY 
BISTRO U ZOSI





No i jak Wam się podoba?
Ja chowam kuchenkę do szopki i będzie sobie czekała na cieplejsze dni.
Ale Wy, gdybyście czasem nudzili się zimą lub wczesną wiosną,
 to myślę, że warto zrobić dla swojego dziecka coś takiego :) 

Wielkie podziękowania dla mojego brata za pomoc!
Przy zrobieniu tej kuchenki przyda Wam się jeszcze jedna para rąk.
Która przytrzyma deskę, kiedy trzeba ją przybić, która wpadnie na troszkę lepszy pomysł na rozwiązanie problemu, na pierwszy rzut oka nie do przeskoczenia.
Mój brat pomagał mi, a ma nogę w gipsie!
Szacun bracie!
Mogę na Ciebie liczyć :) 
W dorosłym życiu okazuje się, że te wszystkie walki prawie na noże w młodości
 i skakanie sobie do gardeł były na nic. 
Potrafimy ze sobą współpracować, a co z tego wyszło możecie podziwiać powyżej :) 


Uściski