Witaj u mnie!
Brakowało mi czegoś takiego przy łóżeczku Zosi, więc postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i zrealizować marzenie o drewnianym stołku z pieńka. Jaki jest efekt końcowy i jak wyglądało przygotowanie go krok po kroku?


Wszystkiego dowiecie się w dzisiejszym wpisie!


Jest to kolejny wpis przy współpracy z BOSCH i wkręceniwdom.com.pl




NOCNY STOLIK Z DREWNIANEGO PIEŃKA


-kawałek drewna (ja mój załatwiłam sobie od znajomego leśniczego)
-szlifierka
- wosk do drewna
- farby (kolory wybieramy sobie według własnej fantazji)
-pędzel
-dobre chęci ;)

Ja użyłam akumulatorowej szlifierki uniwersalnej BOSCH PSM 18 LI.


KROK 1

Mój początkowy cel był taki, żeby usunąć korę z pieńka.
Jesienny, wilgotny czas i fakt, że nie pomyślałam o tym wcześniej by drewno wysuszyć sprawił,
że musiałam zmienić koncepcję.
Zostawiłam korę i oszlifowałam górę i dół pieńka.
Następnie oszlifowaną cześć zabezpieczyłam woskiem.




KROK 2

W połowie malujemy sobie kreskę, która jest naszą granicą malarskiego szaleństwa.
Resztę musimy dokładnie pomalować i jak za czasów dzieciństwa kiedy nałogowo kolorowałyśmy, nie wyjeżdżać za wyznaczoną linię!
Bo będzie krzywo! :))

KROK 3

Z całym tym nocnym stolikiem to tak naprawdę bardzo szybka i efektowna akcja!
Uwierzycie?
Już jest gotowy.
Ewentualnie możemy dorobić mu kółeczka jeśli bardzo nam na tym zależy,
ja chciałam, żeby był stabilny, więc jest bez kółek.


Tak wygląda w pokoju Zosi.


EFEKT KOŃCOWY


No i jak?
Jak dla mnie extra!
Stoliczek już tutaj zostaje!


Dziękuję Wam za poświęconą chwilę na przeczytanie mojego wpisu i zachęcam do zrobienia własnego stoliczka!


Uściski






To był pomysł i tak zwana obiecywajka z początku tegorocznych wakacji.
Nie udało mi się zrobić tego w odpowiednim czasie, ale jak obiecywałam tak zrobiłam i w końcu udało się zrealizować ogrodową kuchenkę dla Zosi. 
Wiecie jak to jest kiedy człowiek wchodzi na pinteresta, wpisuje hasło DIY 
i wyświetla się cała lista fantastycznych projektów? 
Chciałabym zrobić chociaż 1% tego co tam zobaczyłam. 
Ale spokojnie, nie zamykam jeszcze bloga, 
może kiedyś to się uda. 
Póki co zrobiłam to o czym myślałam od kiedy pierwszy raz to zobaczyłam. 
Paleta, miska, troszkę gwoździ, dwie puszki farby, narzędzia. 4 godziny pracy 
i mamy bezcenną radość dziecka...

Jest to kolejny wpis przy współpracy z BOSCH i wkręceniwdom.com.pl



OGRODOWA KUCHENKA Z PALETY
DIY

Co potrzebujemy?
- starą paletę. Najlepiej niezbyt dużą.
- dwie deski lub po prostu druga paleta z której będziemy sobie wycinać potrzebne elementy.
Ja akurat wykorzystałam resztki próbek podłogi, które leżały na górce do wyrzucenia.
- kilka gwoździ
- dwa kątowniki
- farba, pędzel, korytko na farbę
- metalowa miseczka
- wyrzynarka
- szlifierka

Ja używałam wyrzynarki  PST 900PEL oraz szlifierki PSM 18 LI.



KROK 1
Paletę musimy dokładnie wyszlifować.
 Jeśli mają się nią bawić dzieci, to bardzo ważne, żeby wszelkie drzazgi zostały usunięte.

Na poniższych fotkach możecie zobaczyć efekt przed szlifowaniem i po.
 Jestem pod ogromnym wrażeniem tego narzędzia.
Szlifierka jest poręczna, a co za tym idzie bardzo praktyczna. 
Szybko szlifuje, cały pył wpada do pojemniczka, 
dzięki czemu nie robi bałaganu i jest mała, 
więc nie potrzebujemy wiele miejsca by ją przechowywać.

PRZED SZLIFOWANIEM



PO SZLIFOWANIU



KROK 2

Teraz wszystko zależy od tego jaki efekt końcowy chcemy uzyskać. Ja chciałam mieć mini blat roboczy ze zlewem (z miski). Musimy za pomocą wyrzynarki wyciąć sobie deseczkę tak, żeby pasowała z dwóch stron i łączyła się w całość, bez szczeliny. W tym momencie nie ma sensu, żebym pisała Wam dokładnie, bo każda paleta jest zupełnie inna, ma inne wymiary. 
Musicie tak jak ja, improwizować. 
Gimnastyka dla naszego mózgu :) 

Może poniższe zdjęcia pomogą Wam zrozumieć :) 



Tutaj musi się wszystko schodzić. Musimy przyciąć deseczki tak by je ze sobą spasować :) 


KROK 3

Kiedy już wszystko jest spasowane przychodzi moment na wycięcie dziurki pod nasz zlew. 
Najlepiej jak miseczka będzie miała na górze rancik, 
na którym zatrzyma się w otworze w naszym blacie. 
Musimy sobie przy pomocy cyrkla zmierzyć średnicę i delikatnie ją pomniejszyć, 
właśnie o ten rancik.



KROK 4

Kiedy już mamy wszystko wycięte i widzimy, że miseczka pasuje jak ulał to możemy na stałe zamontować nasz kuchenny blat roboczy. Przy pomocy gwoździ, w kilku miejscach. 
W miejscu gdzie jest nasz mini zlewik, 
dla pewności zamontowaliśmy blat przy użyciu kątowników.



KROK 5 

To ważne, żeby kuchenka była stabilna, dorobiłam nóżki
i przy okazji jeszcze jedną półeczkę na kuchenne akcesoria.


KROK 6

Teraz najprzyjemniejsza część czyli malowanie :) 
Postawiłam na odrobinę koloru. 
Dzieci przecież kochają kolory!
(ale najpierw na biało, żeby się kolor ładniej trzymał :) ) 


KROK 7 

Kiedy kuchenka jest już sucha, w miejscach gdzie chcemy powiesić kuchenne garneczki, 
patelki i łyżki wbijamy kilka gwoździ. Ustawiamy wszystkie potrzebne akcesoria i właściwie możemy już otwierać mini restaurację pod gołym niebem. 
Jestem pewna, że w tej kuchni powstanie w następne wakacje, albo jeszcze tej jesieni 
jak pogoda będzie łaskawa, wiele fantastycznych dań! 
Oczywiście dań na niby :) 

EFEKT KOŃCOWY 
BISTRO U ZOSI





No i jak Wam się podoba?
Ja chowam kuchenkę do szopki i będzie sobie czekała na cieplejsze dni.
Ale Wy, gdybyście czasem nudzili się zimą lub wczesną wiosną,
 to myślę, że warto zrobić dla swojego dziecka coś takiego :) 

Wielkie podziękowania dla mojego brata za pomoc!
Przy zrobieniu tej kuchenki przyda Wam się jeszcze jedna para rąk.
Która przytrzyma deskę, kiedy trzeba ją przybić, która wpadnie na troszkę lepszy pomysł na rozwiązanie problemu, na pierwszy rzut oka nie do przeskoczenia.
Mój brat pomagał mi, a ma nogę w gipsie!
Szacun bracie!
Mogę na Ciebie liczyć :) 
W dorosłym życiu okazuje się, że te wszystkie walki prawie na noże w młodości
 i skakanie sobie do gardeł były na nic. 
Potrafimy ze sobą współpracować, a co z tego wyszło możecie podziwiać powyżej :) 


Uściski






Nie chcecie widzieć jak wyglądał wcześniej obklejony karteczkami monitor naszego komputera.
Zaczynało mnie to doprowadzać do małego szału, kiedy przychodził moment wycierania kurzu i karteczki odklejały się, spadały na ziemię i było bardzo duuuże ryzyko, że coś o czym absolutnie nie mogę zapomnieć zaginie. Serio nie mam dobrej pamięci, więc u mnie karteczki to must have.
Poza tym wolę sobie coś napisać i mieć pewność, że nic nie umknie mojej uwadze.
Postanowiłam więc zrobić do naszego biura tablicę na zapiski.

Jest to kolejny wpis przy współpracy z Bosch i wkręceniwdom.com.pl


TABLICA NA ZAPISKI
DIY

Co potrzebujmy?
- podobrazie malarskie 
( użyłam moje starego z obrazem, który nie nadawał się do powieszenia 
na ścianie i pamiętał jeszcze moje czasy w Liceum Plastycznym :) )  
- pianka, gąbka tapicerska lub tak jak u mnie mięciutki wypełniacz kupiony w sklepie z tkaninami
 za 7 złotych metr ( starczyło na 2 tablice i jeszcze zostało)
- tkaninę, która chcemy obić naszą tablicę. 
W internecie jest sporo bardzo fajnie wyposażonych sklepów z tkaninami.  
- różnego rodzaju tasiemki
- ewentualnie pinezki
- zszywacz tapicerski
Ja używam zszywacza akumulatorowego Bosch - PTK 14 EDT
Bardzo łatwy w obsłudze, ma możliwość wbijania zszywek i gwoździ. 
Zapewnia pracę zarówno na drewnie miękkim jak i twardym.


A więc do dzieła:

KROK 1

Musimy obrysować na piance nasze podobrazie i wyciąć jego kształt przy pomocy nożyczek.




KROK 2

Następnie przy pomocy zszywacza przytwierdzamy do ramy naszą piankę.


KROK 3 

Z tkaniny wycinamy prostokąt, ale troszkę większy od naszego podobrazia.
Zawijamy i przy pomocy zszywacza przytwierdzamy do ramy.


KROK 4
Przy pomocy zszywacza przytwierdzamy wstążki do ramy.
Możemy to zrobić na dwa sposoby.

 KROK 5 

Teraz już tylko musimy przenieść na karteczki wszystkie nasze ważne sprawy
 i powiesić tablicę w miejscu, które dla niej przygotowaliśmy. 
Myślę, że teraz już żadna karteczka nie zaginie!



Korzystając z okazji zrobiłam również drugą mniejszą dla Zosi.



Zachęcam Was do zrobienia swojej tablicy.
My swoją musimy teraz już tylko zawiesić nad biurkiem,
ale to zajęcie zostawię mojej drugiej połowie ;)




Czasami warto włożyć troszkę wysiłku i poświęcić chwile na to,
by zrobić sobie dekoracje do domu zupełnie samemu.
Ja bardzo lubię takie wyzwania i cieszą mnie również pozytywne komentarze i reakcje ludzi,
którzy nas odwiedzają na to, że zrobiłam coś własnymi rękami.

Przykładowo wianek na drzwi.
Mogę iść kupić sobie taki wianek w kwiaciarni, ale po co, skoro mogę poświęcić sobie jedno popołudnie i uwinąć wianuszek taki, jaki sobie wymarzyłam własnymi rękami, i mieć z tego ogrom satysfakcji! Podczas takich prac wyłączam się na cały otaczający mnie świat, skupiam się tylko na tym co robię. Można powiedzieć, że włącza mi się faza artysty- nie ma mnie dla świata.
Relaks na całego- gwarantuje! :) 

I taki będzie też mój pierwszy projekt przy współpracy z Bosch i wkręceniwdom.com.pl


WAKACYJNY WIANEK
DIY 

Co nam się przyda?

- wianek styropianowy
- sznurek
- sztuczne kwiaty 
lub inne akcesoria w zależności od tego jaki efekt końcowy chcemy uzyskać
- pistolet na klej
Ja korzystam z narzędzia do klejenia na gorąco 
GluePen marki Bosch
Pistolet jest bardzo poręczny i szybki. 
Nie musimy długo czekać, aż się nagrzeje, 
szybko skleja i jest gotowy do pracy w 15 sekund! 


A więc do dzieła kochani:

KROK 1
Siadamy sobie wygodnie i zaplatamy sznurek wkoło naszej styropianowej oponki. 
Ja za każdym obrotem przyklejałam delikatnie klejem, żeby sznurek się trzymał w miejscu, które dla niego wybrałam i nie przesuwał się później psując wizję ;)) 
Użyłam dwóch różnych sznurków, żeby wianek wyglądał ciekawiej.
Sznurek kupiłam w pobliskim markecie budowlanym za 1,29zł/ metr.




KROK 2
Teraz pozostawiam wszystko do Waszej dyspozycji. 
Możemy sobie ozdobić nasz wianek jak nam się tylko podoba.
Możemy kupić siatkę sztucznych muszli na allegro i je poprzyklejać 
(wtedy otrzymamy morski wianek). 
Albo możecie tak jak ja użyć sztucznych kwiatów i wstążki. 
Możemy dodać drewnianą literkę z pierwszą literą naszego nazwiska, albo cyferkę z numerem domu (w momencie kiedy wianek ma się docelowo znajdować na frontowych drzwiach)
Wszystko zależy od Waszej wyobraźni i tego co akurat macie pod ręką ;)

uuu.. patrzcie na mojego pomocnika w tle :) 


Nie zapomnijcie o tym, że wianek musicie na czymś powiesić.
Ja zostawiłam sobie taki dłuższy kawałek sznurka.
Dodałam jeszcze koronkową kokardkę
(mimo, że początkowe założenie było takie, że dodam wstążkę w groszki,
ale doszłam do wniosku, że koronka bardziej tu pasuje;) )

KROK 3
czyli mamy już gotowy wianek i musimy go gdzieś ulokować w domu.
Ja zastanawiam się czy zostawić go w sypialni czy może powiesić na drzwiach wejściowych...




No i jak Wam się podoba efekt końcowy? :)
Zachęcam Was do zrobienia swojego wianka!



Buziaki