Witaj u mnie!
... o co właściwie biega z tą gruszką? :) 

Cześć wszystkim!

Zamieszkała w pokoju naszej  Zosi gruszka.
  Wszyscy fani skandynawskich wnętrz znają ją i kochają. 
Kiedy przyszło mi ją powiesić padły pytania 
"Dlaczego ona jest smutna?" 
"Czemu akurat ta gruszka?" 

Zastanowiłam się nad tym chwilkę... z pewnością dlatego, że kocham skandynawskie wnętrza, zwłaszcza dziecięce pokoje w ich wydaniu. Widziałam ją prawie w każdym pokoju małego Szweda i wiedziałam, że muszę to skopiować i mieć ją u siebie. Napatrzyłam się na nią tak bardzo, że już nie przeszkadzało mi, że ma smutną minkę. Postanowiłam dać jej nowy dom :) 

 Ale skąd ona się właściwie wzięła?

GRUSZKA PIRUM PARUM - FINE LITTLE DAY
Witajcie!

Jak widzicie na blogu trwają prace i zmienia się szablon.
Miałam nie dodawać nowych wpisów, 
ale po wczorajszych zakupach nie mogłam się powstrzymać ;)

Także miejcie na uwadze, że na blogu jest remont, nie wszystko działa i wygląda tak jak powinno, ale to nie jest jeszcze efekt końcowy. Na to jeszcze pewnie poczekamy do końca tego tygodnia :) 

Tak apropo zabawek dla dzieci, kiedyś mi ktoś napisał czy my tylko kupujemy ładne zabawki. Staram się kupować ładne zabawki kiedy mam taką możliwość. Jeśli mam możliwość to kupuję drewniane, metalowe- te z klimatem i magiczne. Ale żyjemy w takich czasach, że plastiku nie da się ominąć, ale jak widać poniżej te plastikowe też mogą być ładne.

Faza na Peppę w naszym domu trwa w najlepsze. Maskotki, bajki, piżamki- faza w pełni.

I taki ładny zestaw SZKOŁA ze świnką Peppą i cała ekipą mamy od wczoraj u siebie w domu.
Do tego dochodzi jeszcze aparat fotograficzny. O mało nie padłam jak zobaczyłam Zośkę idącą z moim aparatem... 
to sprawiło, że już 10 minut później miała zamówiony swój :) hihi

Witam!

Tydzień za tygodniem ucieka bardzo szybko.Nie chciałabym zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę, dlatego już teraz postanowiłam zdecydować się na niektóre rzeczy dla małego, bo jestem taką zdecydowaną osobą, że zapewniam Was- nie chciałybyście niczego ze mną wybierać. 
Potrafię nie móc zasnąć tylko ze względu na to, że nie wiem na jaki kolor firanki się zdecydować. 
Już jak ostatnio była u mnie Marta to się zastanawiałyśmy, czy to jest normalne. Bo już jestem tym czasem zmęczona :) Ludzie sobie żyją na spokojnie i naprawdę typ, model, a już kolor łóżeczka, czy innego wazonika nie ma dla nich absolutnie żadnego znaczenia. Ale są tacy esteci. Jak większość z nas, osób która tutaj do mnie i na inne blogi wnętrzarskie wchodzi i jest to typ ludzi, którzy są totalnie ześwirowani na punkcie swojego mieszkania, innych mieszkań i całego tego ogromnego działu nazywanego WYPOSAŻENIE/ PROJEKTOWANIE WNĘTRZ. I potrafią nie zasnąć. Bo jednak ta narzuta z nowej kolekcji jest taka  piękna, albo firanka się dziwnie ułożyła, a zaraz przyjdą goście, a wszystko musi być perfekcyjnie :) Czasem się z tym męczę, czasem mam tego dosyć, ale jednak wiem, że jestem takim typem, co musi co chwilę coś w swojej przestrzeni zmieniać, przestawiać, naprawiać zmalować. Ot tak. Wtedy jestem szczęśliwa. Wtedy jestem sobą. I siadam wieczorem na kanapie, palą się świecie, w wazonie są świeże kwiaty i wtedy rozumiem po co to robię :) 

Wiecie, że teraz Was zamęczę?
Czeka nas urządzenie sypialni. Przemalowanie jej i urządzenie kącika dla dziecka.
Niestety. Nie mamy niekończącej się liczby pokoi w mieszkaniu.
 Chwilowo nasza sypialnia, będzie też sypialnią Oskara.

Więc do dzieła ...

Zdecydowałam się na łóżeczko polskiej firmy Pinio.
To wysokiej jakości meble, wykonane ze zdrowych i przyjaznych dla naszego maluszka materiałów.
Firma jest polska i drewno z którego wykonane są meble również pochodzi z polskich lasów.
Wielki plus- wspierajmy nasze!
Muszę przyznać, że jeśli chodzi o wybór konkretnego modelu mam z tym spory problem.
Te mebelki są wyjątkowe. Pięknie zaprojektowane.
Myślę, że nie sa się przejść obok nich obojętnie i każdy znajdzie coś dla siebie i swojego dziecka.
Już jak byłam w ciąży z Zosią to się nimi zachwycałam.
Znacie? Lubicie? A może macie u siebie?
 


 
Moon to łóżeczko, które otrzymało DIAMENT MEBLARSTWA 2015
Kolekcja wyróżnia się prostą i nowoczesną formą.
Mi osobiście bardzo przypadła do gustu. 
Myślę, że w typowo skandynawskich aranżacjach pokoików dziecięcych sprawdzi się doskonale!


Zapraszam Was na stronę producenta. 
Mebelki, które pokazałam wyżej to te, które mi najbardziej przypadły do gustu i nad którymi sama się zastanawiam. 

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie każda mama widzi u siebie białe meble, 
ale na stronie Pinio znajdziecie różne opcje i wersje kolorystyczne.

Mama kochająca rustykalne i bardziej ciepłe klimaty, pewnie zdecyduje się na Nostalgię :)


Meble kupicie w dobrych sklepach meblowych lub najprościej i najwygodniej internetowych

I teraz liczę na Waszą pomoc dziewczyny ...
które łóżeczko mam wybrać?
Które jest Waszym zdaniem najładniejsze?

Czekam na Wasze komentarze





                                                                                         *Post powstał przy współpracy z marką Pinio
Zaczynam kochać ten ciążowy stan.
Lekarz kazał odpoczywać, więc korzystam wreszcie z tej okazji. 
Skończyły się pobudki o 6.00, wycieczki do przedszkola, życie w biegu. 
Siedzimy sobie z Zosią w domu. Wstaję rano, robię ukochanemu śniadanko do pracy i dalej znikam pod kołdrą. Piękne lenistwo. Od razu lepiej się poczułam. Mam więcej czasu na blogowanie, 
na zaglądanie do Was, na szukanie inspiracji. 
Mam wrażenie, że przez ostatnie dwa tygodnie zyskałam tyle energii, 
że starczy mi jej do końca roku.
Miałam jakąś dziwną blokadę, nie wiedziałam co chcę ze sobą zrobić.
Chwila oddechu, dystansu i znowu jestem!

Piękne jest takie życie powoli.
Każdy tego potrzebuje. 
Już nawet nie dokucza mi tak brak słońca :)

Siedzimy więc sobie, układamy puzzle, śpiewamy piosenki.
Fajnie jest.


Aaa... i najważniejsze
wiemy już kto tam jest w środku
będziemy mieli synka! :)

Bardzo się cieszę, bo chciałam mieć parkę. Zosia będzie miała młodszego braciszka.
Teraz zacznie się moje kompletowanie wyprawki.
Fajna taka odmiana, bo na dziewczyńskie kreacje już się napatrzyłam :)



 Przeglądając ostatnio instagramowe konta trafiłam na
WOODszczęścia
znacie?
Ja nie znałam i widzę, że wiele straciłam.
Upatrzyłam sobie taką półeczkę do Zosi pokoju.
Jest wspaniała. Czas zacząć na nią odkładać :)



I już wybiegając troszkę w przyszłość, wreszcie będę mogła mieć ten piękny gryzak od
 WOODEN STORY
Tzn. nie ja tylko moje kochane dziecko, ja już mam zęby :)

Zakochałam się w nim już na Wawa Design Festiwal we wrześniu.
Teraz czas na ostateczną decyzję
1 czy 2?

Wcześniej Wam wspominałam, że w sobotę miała mnie odwiedzić Marta z mylittlehomemypassion 
Tak jak powiedziała, tak zrobiła i przyjechała do mnie. 
Bardzo miło spędziłyśmy czas, co już pewnie większość z Was zdążyła przeczytać u Marty :)

Wiedziałam już kiedy poznałyśmy się na Wawa design festiwal, że nadajemy na tych samych falach
 i nie myliłam się. To niesamowite, że nie znasz człowieka, spotykasz się drugi raz w życiu i masz wrażenie, że znacie się wieki :) Bardzo miłe uczucie.
Teraz czas na mnie i na moją wycieczkę do Marty. 
Mamy do siebie naprawdę blisko. Niecała godzinka drogi.


Dziękuję też za wszystkie miłe komentarze pod ostatnim postem
 z pokoikiem Zosi :)

P.S Na górze wrzuciłam nową zakładkę
Muszę zrobić miejsce na nowości w szafach, więc zapraszam na
 WYPRZEDAŻ
Ceny do negocjacji :)

uściski

Witajcie! 

Dzisiaj będzie pokoik Zosi. Wreszcie udało mi się namówić męża na wymianę łóżeczka na łóżko. Jeszcze przed porodem chciałam ogarnąć zaległe sprawy, bo z tygodnia na tydzień robi mi się coraz ciężej, więc nie będę zostawiała wszystkiego na ostatnią chwilę :) 

Poszukiwałam przed długi czas łóżeczka takiego samego jak ma Zosi Mailegowy królik. 
W kolorze (wybierałam między miętowym, a błękitnym) i rozsuwane, czyli wygodne, bo rośnie razem z dzieckiem, więc pewnie posłuży nam przez długi czas. Ceny nowych łóżeczek tego typu były zdecydowanie za wysokie. W końcu trafiłam na ofertę łóżeczka używanego Ikea- Leksvik. Dokładnie takie jakiego szukałam tylko z jednym dużym minusem- kolor drewna. Postanowiłam kupić i przemalować. To był listopad.. Zapadła decyzja, że łóżeczko kupimy po nowym roku. Czekając na ten NOWY ROK przeglądałam oferty i trafiłam na to łóżeczko, które widzicie poniżej. Dokładnie to samo co Ikea miała w swojej ofercie, ale przemalowane!
Obawiałam się o stan, ale zaryzykowałam. Pani zeszła z ceny, co też mnie ucieszyło :) 

Wczoraj przyjechała paczka. Łóżeczko jest pięknie. Dokładnie takie jakiego szukałam.
 W super stanie, wygląda jak nowiutkie.

Oceńcie sami zmianę w pokoiku. Moim zdaniem dodało duuuużo uroku. 
Poprzednie raziło mnie w oczy, a teraz z przyjemnością odwiedzam pokój Zosi. 
Tylko po to, żeby sobie na nie popatrzeć :)))

 
 
 
Metalowe puszki z miejscem na podpis- www.ahojhome.pl


No i najważniejsze... 
duży królik i mały królik mają teraz takie same łóżeczka :)

 Foto- INSTAGRAM



No i jak? :)

Jeszcze dzisiaj z rana zadzwoniła do mnie Marta.
"Cześć, co jutro robisz? ;)"

No nic nie robię, więc Marta postanowiła mnie odwiedzić :))

BARDZO SIĘ CIESZĘ NA TO SPOTKANIE!

Dobrze, że założyłam bloga. Poznałam tyle wspaniałych osób.
A jak widać niektóre znajomości ze świata wirtualnego, przeniosły się do świata prawdziwego.
I to cieszy :)

Marta czekam na Ciebie jutro!

A teraz uciekam rozebrać choinkę. Nie wiem jak Was, ale mnie już denerwują świąteczne ozdoby. Choinka posmutniała, przybrała zgniłozielony kolor. Paskudnie wygląda :)

MIŁEGO DNIA!



Witajcie
przedświąteczne porządki jeszcze u mnie trwają. 
Przy okazji czas odkurzyć bloga, na którym mnie tak dawno nie było. 
Miałam małe problemy zdrowotne, ale powód jak widzicie jest bardzo przyjemny... 
Słodka istotka pojawi się na świecie z końcem kwietnia/początkiem maja. Od samego początku daje mi w kość. Nie obyło się bez kilku dni w szpitalu, była też jedna nocna wizyta karetki pogotowia, 
ale teraz mamy już za sobą 50% i wszystko idzie ku dobremu :) 
Druga ciąża nie jest dla mnie tak łaskawa jak pierwsza ...


Dzisiaj wybieramy się po choinkę. Wieczorem wielkie ubieranie i pieczenie pierniczków. 
Magiczny czas.
W najbliższych dniach postaram się wrzucić post o metamorfozie jaka zaszła w naszym salonie.
Wreszcie udało mi się namówić ukochanego na wymianę kanapy na pięknego białego Ektorpa.
Teraz mogłabym już nie wychodzić z salonu :) 

A prezenty ... jesteśmy jeszcze w proszku. Jedyne co mamy to prezent dla Zosi. 
Namiot tipi (zdjęcie instagram), piękny łapacz snów MoiMili i małe dodatki z Radosnej Fabryki.
Jestem zakochana. 
Jak dobrze, że w Polsce są tak kreatywne osoby, które robią takie piękne rzeczy. 
Same zobaczcie!


 


Miłego świątecznego zamieszania!
 I do usłyszenia jeszcze przed pierwszą gwiazdką :)

Namiot: MoiMili
Łapacz snów: MoiMili
Gwiazdki:  Radosna Fabryka


uściski!



Dzisiaj wpadam tutaj do Was tylko na chwilkę.

 Mam nadzieję, że ten piątek trzynastego wyjdzie nam na dobre i przyniesie szczęście i zadowolonych, powracających klientów.


OFICJALNIE OTWIERAMY!

Mamy nadzieję, że spełnimy wszystkie Wasze oczekiwania. Donosimy również, że herbatki i cukry Tafelgut pojawią się u nas w przyszłym tygodniu. Nie mamy na to wpływu, przez ten huragan, który przechodził tydzień temu, kontener z naszym zamówieniem został zalany i muszą wszystko wyprodukować od nowa. Obiecywali, że w nocy z soboty na niedzielę paczka zostanie do nas wysłana. Wierzymy, że tak właśnie będzie ;)

Przypominam też, że po zapisaniu się do newslettera otrzymujecie 20 złotych na pierwsze zakupy w prezencie. 
A dla naszych pierwszych klientów przygotowaliśmy drobne prezenty.


Na początku przyszłego tygodnia ruszymy z konkursem.
 Bądźcie czujni i zdradźcie nam: 
wolicie nagrody przez nas wybrane czy może lepsze będą kupony i sami zdecydujecie co chcecie dla siebie jak już uda się wygrać? :)

ZAPRASZAMY WSZYSTKICH I ŻYCZYMY MIŁEGO WEEKENDU

Ada & Bartek