Witaj u mnie!
Są osoby, które bardzo uważnie śledzą nowości w Ahojhome, ale dla tych wszystkich, 
którzy tego nie robią i dla tych, którzy może nie do końca są przekonani 
do tej całkiem sporej dawki koloru jaką serwuje nam Rice, postanowiłam napisać tego posta.

Długo zastanawialiśmy się jaka marka będzie tą następną i doszliśmy do wniosku, że brakuje w sklepie bardzo kolorowych rzeczy. Takich w przymrużeniem oka. Ale pięknych zarazem. 

Firma RICE powstała w 1998 roku i jest znana ze swojej kolorowej melaminy, 
ręcznie plecionych koszy oraz ceramiki. Ich projekty są inspirowane tym co już minęło, dawnymi wzorami. Właściciele chcieli, by kolor naczyń poprawiał właścicielom humory, niezależnie od tego czy właśnie wypoczywają pijać kakao z melaminowego kubka czy wykonują czynność, którą mało kto lubi i zmywają je. 
Ważne, żeby ten   
KOLOR 
poprawiał humor i wprowadzał do naszego domu pozytywną energię :)


Nie wiem czy Was te produkty przekonują, ale powiem Wam jedno.
Mnie bardzo.

Popatrzcie tylko na ich zdjęcia.



No i co Wy na taką dawkę koloru?
Macie może już jakieś produkty Rice w swoim domu? ;) 

Jeśli nie to będę nudna, ale zapraszam do Ahojhome.
Markę Rice znajdziecie tutaj --> KLIK 

Miłego dnia!

Do tej pory cieszyłam oczy pięknymi zdjęciami na instagramie,
 po których przyznacie chyba nie sposób się nie zakochać. 
Mówię o zegarkach skandynawskiej marki Daniel Wellington 
 

Zegarek jest cienki, elegancki, bez zbędnych zdobień. 
Ponadczasowy minimalizm
Inwestycja na lata, bo on nigdy nie wyjdzie z mody. 
Możemy go nosić zarówno do stroju codziennego, jak i bardziej oficjalnego.
 Szybka wykonana z mineralnego szkła odpornego na pęknięcia. 
Elegancka koperta i pasek: skórzany lub z tkaniny, który możemy sobie dowolnie wymieniać 
w zależności od pory roku i stylizacji. 

Wszystko zgodnie z zasadą 'im mniej tym lepiej' 
I'm in love!
Jest nareszcie mój! 



Wybrałam model Classic St Mawes Lady na brązowym, skórzanym pasku. 
Z racji tego, że ciężko było się zdecydować, mam drugi pasek ,który bez problemu mogę samodzielnie wymienić i cieszyć się zegarkiem na nowo :) 



Czy jest tu ktoś jeszcze kto już od dłuższego czasu choruje na ten zegarek?
Na hasło AHOJHOME macie 15% rabatu na zakup zegarka.
Kod jest ważny do 31.10.2015 roku :)

Trzeba spełniać swoje marzenia :)
To będzie mój ulubiony dodatek tej jesieni i zimy...
swoją drogą.
Okropnie zimno się robi, ciemno tak wcześnie...
Bardzo szybko mi ten rok przeleciał.
Przecież dopiero co się zaczynał i co?
Już końcówka?
Czy komuś jeszcze 2015, tak jakby pstryknięcie palców?

Miłego wieczoru :)




Wybraliśmy się wczoraj na niedzielną wycieczkę.
Wszystko sobie dokładnie od rana zaplanowałam.
Najpierw wizyta z mojej ulubionej restauracji, a później jedziemy do lasu zobaczyć jak rosną wrzosy. Mój tata sprzedał mi w tym tygodniu nowe miejsce i koniecznie chciałam jechać tam i zobaczyć.

Do momentu wyjazdu z domu wszystko szło zgodnie z planem. 
Rodzina spakowana, zadowolona, słońce świeci. 
Pełnia szczęścia. 
Na miejscu w drzwiach mojej ulubionej restauracji okazało się, że niestety nie będzie miejsc przez najbliższe 2 godziny, bo wszystko jest zarezerwowane. A ja już prawie czułam w ustach smak tego risotto z kurkami, które dzień wcześniej widziałam na ich profilu na facebooku. 
Zresztą czego się mogłam spodziewać, to restauracja wpisana w tym roku 
na listę 100 najlepszych w Polsce,
za każdym razem jest pysznie,
szef kuchni to prawdziwy mistrz w swoim fachu. 
Wyszłam obchodząc się smakiem i wyrzucając sobie,
że nie zadzwoniłam wcześniej zarezerwować stolika. 
Cała ja.

Prawie konając w głodu pojechaliśmy do najbliższej restauracji i zjedliśmy, muszę przyznać, 
bardzo dobry klasyczny obiadek. 
Zadowoleni wsiedliśmy do auta i mieliśmy zamiar jechać na moje wymarzone wrzosowisko.  
Jedziemy sobie, śpiewamy i nagle widzimy piękne, wielkie pole słoneczników.
Krzyczę jak wariatka 
ZJEDŹ PROSZĘ, MUSIMY ZROBIĆ ZDJĘCIA NA TYM POLU!!!

Kochany mąż zjechał jak sobie żona wymyśliła. 
Zrobiliśmy zdjęcia, urwałam sobie kilka kwiatów do wazonu. 
Wiem, że to kradzież, ale nie mogłam się oprzeć. 
Ale karę już dostałam, czytajcie dalej...


Zadowolona ze zdobyczy w postaci pięknych zdjęć, wsiadłam do samochodu. 
Przyszło nam nawrócić na polu i ... i na nim już zostaliśmy. 
Niestety przeceniliśmy możliwości naszego samochodu, który zdecydowanie 
do terenowych nie należy oraz nasza ocena "na oko" twardego pola była bardzo, bardzo mylna. Pomyśleć, że wystarczyło wyjść z auta i sprawdzić kawałek dalej jak wygląda pole
na oko całkiem twarde.
 Piach, piach i jeszcze raz piach.
 No i koniec wycieczki. 
Koniec wrzosów. 
Jesteśmy sobie przy lesie, z dala od zabudowań, nie mamy możliwości wyjazdu, 
nie wiemy gdzie jest najbliższe gospodarstwo, 
(może jakiś sympatyczny Gospodarz uratowałby nas swoim ciągnikiem).
Oskar zaczyna się robić głodny, a słońce powoli zachodzi. 
Już mam w głowie wizje, że idziemy przez ten las z całymi tobołami z płaczącym dzieckiem, 
ciemno, głucho, dziki, sarny i te sprawy. 
Nerwy i wyrzuty
"Zachciało Ci się słoneczników...!", 
znacie pewnie to męskie gdakanie.

Zostałam z dziećmi w aucie, marzyłam już tylko o tym, żeby być w domu, a Bartek poszedł szukać pomocy.  Jakieś 3 km dalej spotkał na polu małżeństwo, które doglądało swojego rzepaku. Początkowo sceptycznie nastawieni do faceta, wybiegającego z lasu, po wysłuchaniu całej historii postanowili nam pomóc. Bardzo sympatyczni ludzie, bezinteresownie pomogli nam wyjechać z pola.  Jeszcze na pożegnanie przepraszali za to, 
że początkowo nie byli chętni do pomocy, 
ale 
"tyle się ostatnio słyszy o napadach".

Pomogli nam. Nic za to nie chcieli, wystarczyło zwykłe, magiczne słowo 
"Dziękujemy!"

Mam nadzieję, że będą mieli duże zbiory , zdrowie i szczęście w życiu.
Miło wiedzieć, że są na tym świecie tacy ludzie.

Jeszcze raz dziękuję!




Przy okazji chciałam Was poinformować, 
że jakiś czas temu zgłosiłam się do konkursu 
BLOG DESIGN 2015.

Kilka dni temu dostałam wiadomość, 
że dostałam się do ścisłego finału TOP 20.
To dla mnie ogromne wyróżnienie.
Ktoś dostanie główną nagrodę, 
ale jest jeszcze walka o tytuł bloga publiczności. 
Kochani. 
Jeśli macie ochotę, jeśli uważacie, że zasłużyłam, 
to proszę tutaj ten jeden jedyny raz o głosik :) 
5 pozycja od dołu.


Z góry dziękuję.

Udanego tygodnia! 
 



Zgodnie z powiedzeniem "czego oczy nie widzą tego sercu nie żal" od momentu kiedy mieszkamy na swoim, a właśnie mijają 3 lata (wow!), piwnica służyła nam do... zaraz zaraz.
Od nowa.
Nasza piwnica nie miała dla nas żadnego znaczenia, bo po prostu do niej nie schodziliśmy,
chyba, że upychać kolejne zbędne w domu rzeczy na jedną wielką stertę.
Doszłam do wniosku, że chyba najwyższy czas się zorganizować.
Nie wiem co się ze mną ostatnio dzieje, ale miałam z końcem lata silne parcie na wprowadzenie zmian w naszym życiu i to jest z pewnością kolejny etap moich działań.
Czyli ogarnięcie tego co wydaje się być nie do ogarnięcia.
Znacie pewnie to uczucie, kiedy wiecie, że musicie,
no ale już na maksa musicie coś zrobić,
ale wszystkie drogi prowadzą do tego,
żeby tylko się za to czasem nie zabrać?
Jeśli nie znacie to zazdroszczę, mi się to zdarza wyjątkowo często.
 Są po prostu w domu takie zajęcia, które omijam szerokim łukiem.
Należy do nich między innymi prasowanie

No i tym samym sposobem omijałam naszą piwnicę. 
Wiedziałam, że jest tam miejsce, że można je lepiej wykorzystać, 
że fajnie byłoby się zmobilizować i posprzątać, ale robiłam wszystko, żeby tego nie robić.


Z pomocą przyszło Siesta Home i dzięki temu nareszcie mogę cieszyć się piękną piwnicą! 
Hurra!
 Może nawet zacznę robić jakieś przetwory, bo te które mam pochodzą z kuchni mojej babci.
 Może to będzie kolejna zmiana? 
Dżemy dla dzieci mamusinowego wyrobu. 
Muszę nad tym pomyśleć...
 Nie wszystko naraz, bo jeszcze się zniechęcę od nadmiaru zmian :) 

Długo się nad tym zastanawiałam, czy podzielić się tym wstydliwym zdjęciem, do jakiego stanu doprowadziliśmy to zaledwie kilka metrów kwadratowych, ale jednak stwierdziłam, że musicie to zobaczyć, żeby poznać skalę naszych bałaganiarskich dokonań.  
Tak, tak...
 To do mnie nie podobne, każdy Wam to powie, 
ale jednak nawet najwięksi fani porządku i organizacji miewają czasem chwile słabości, 
gorsze dni itp :) 

NASZA PIWNICA PRZED
Wstyd mi za ten bałagan!


W TRAKCIE PRAC PORZĄDKOWYCH

Zastanawiałam się co najlepiej będzie wstawić do tego małego i wąskiego pomieszczenia. 
Od razu mówię, że my nie mamy w zwyczaju trzymania w piwnicy kompotów i innych tego typu zapraw. To co zjadamy na bieżąco, mam w domu w kuchennej szafce, a jeśli coś się skończy (w zasadzie to jemy tylko buraczki mojej babci (polecam jej buraczki!), to po prostu dowozimy sobie. Moja babcia ma spory dom, dużą spiżarnię, jest w niej chłodno, więc my nie mamy potrzeby przetrzymywania zapasów na wielką zimę u nas. To tak gwoli ścisłości, żeby ktoś zaraz nie powiedział, że nie pomieściłby u nas nawet ¼  swoich zapasów.
Pamiętajcie, że każdy robi jak lubi i nam to akurat nie jest potrzebne :)
Piwnica teraz bardziej będzie pełniła funkcję przechowywania
dekoracji z domu, donic z balkonu, grilla.
No i oczywiście miejsca, gdzie będę mogła wykonywać sobie niektóre DIY.
Planuje w niej np malować, żeby nie smrodzić w domu ;))

Zdecydowałam się na trzy regały. Dwa szersze i jeden węższy. 
Zaplanowałam ,że umieszczę je pod ścianą, by po drugiej stronie mieć jeszcze wolne miejsce.

Fajne jest to, że gdy w przyszłości chciałabym dostawić jeszcze jeden regał to mogę
zmontować te dwa, które mam już u siebie i zrobić z niego jeden wysoki.
Łączymy je ze sobą dzięki temu, że mają już przygotowane specjalne dziurki do montażu.
Ba! 
Gdyby chciała na regale zrobić biureczko to wystarczy,
że jedną półkę wykręcę i zamontuje na tylnej ścianie regału i gotowe! 
Zestawy możemy sobie z czasem wzbogacać i zmieniać ich funkcję.
Gdy regał w przedpokoju nam się znudzi, zawsze możemy szybko adoptować go do spiżarni czy garażu. To jak Twój zestaw będzie wyglądał, zależy jedynie od Twojej kreatywności i potrzeb.
Wszystkie elementy są sprzedawane oddzielnie, więc to Ty decydujesz, czy Twój regał ma mieć pięć półek, czy może potrzebujesz tylko trzech i jeden wieszak na narzędzia.
Półki mogą być gładkie lub w kolorze. Do wyboru są trzy: miętowy, biały i różowy.
Siesta Home to firma, która powstała w Polsce i która wytwarza swoje meble z sercem i z drewna, które pochodzi z pewnych źródeł. Z miejsc, które prowadzą odpowiedzialną gospodarkę leśną.




A więc do dzieła, czas zrobić porządki w piwnicy.
Postanowiliśmy odpowiedzieć sobie na kilka bardzo ważnych pytań.
Czy nadal muszą w piwnicy leżeć opony od samochodu, którego już nie mamy?
- Czas je sprzedać.
Czy musimy trzymać te worki ciuchów, których na 100% już nigdy nie ubierzemy?
- Czas oddać je do Czerwonego Krzyża.
Czy naprawdę te puste słoiki są nam potrzebne?
- Czas odwieźć je babci, która z pewnością ich użyje jak w tym roku będzie robiła nowe buraczki (mniam mniam)
Czy te maskotki Zośki muszą tu leżeć skoro i tak się nimi nie bawi?
- Czas oddać je do Czerwonego Krzyża.
Czy te autko bez kół i lalki barbie bez głów jeszcze nam się przydadzą?
- Kierunek KOSZ NA ŚMIECI.

Tym sposobem pozbyliśmy się 80% rzeczy z piwnicy.
Wystarczyło szczerze sobie odpowiedzieć na pytanie.
Czy ja to naprawdę potrzebuję???

Kiedy już wszytko mniej więcej posegregowaliśmy,
zabraliśmy się za skręcanie,które jest bardzo proste i dokładnie opisane w instrukcji.



Te dziurki służą właśnie do tego, by połączyć sobie dwa niskie regały w jeden wysoki.


Wysokość półek możemy sobie regulować w zależności od potrzeb!



Półeczki mają ładne białe wstawki(mogą być też różowe lub miętowe)

Chcecie zobaczyć naszą nową piękną piwnicę?

OTO ONA!

No i jak oceniacie naszą pracę?
Jedno sobotnie popołudnie i zyskaliśmy trochę wolnego miejsca :) 

-   -   -   -   -   -   -   -   -   -   -   -   -   -   -   -   -   -   -   -   -   -   -


Post powstał przy współpracy z marką Siesta Home


 Miłego dnia!